Dzisiaj (wczoraj, patrząc że jest 2 w nocy) spotkałam się z Angeliką, wspominałyśmy tamte wakacje i w końcu uświadomiłyśmy sobie że 7.08-8.08.2010r, byłybyśmy na pamiętnej imprezie ktora zapoczątkowała coś co się skończyło. Takim oto sposobem rozumowania doszłyśmy do wniosku ze juz nie wróci to co było gdybyśmy poszły w to samo miejsce gdzie zawsze sie wszyscy spotykaliśmy/spotykali od tylu lat to nie byłoby to samo. Wszystko sie porozbijało, o połowie sluch zaginal. Kiedy dostaje jakieś nowe wiadomości na temat kogoś czasami zatyka mnie z wrażenia ''Chyba nie mówisz na serio? Przecież to nie możliwe!". Cóż, nigdy nie da sie wszystkiego w pełni przywrócić, ale w jakiejś części tak i wlaśnie dlatego postaramy sie zrobić coś w te wakacje, w tym miesiącu, w ostatnich tygodniach wakacji 2011 coś co zapamiętamy na długo, coś co będzie trwać jeszcze długo. Coś co nie rozbije sie po jednym incydencie.
Jutro (dzisiaj, patrząc na godzinę 2 w nocy) zapowiada się powtórka z rozrywki coś w ten deseń. A następnego dnia nocka bodajże. Zapowiada się elegancko!
Dodatkowo!
Muszę zrobić kolację na rocznicę dla rodziców. Cii, nic im nie mówcie! ;)
Angela, tęsknie już ;* Niech ten tydzień minie szybko!
Jutro (dzisiaj, patrząc na godzinę 2 w nocy) zapowiada się powtórka z rozrywki coś w ten deseń. A następnego dnia nocka bodajże. Zapowiada się elegancko!
Dodatkowo!
Muszę zrobić kolację na rocznicę dla rodziców. Cii, nic im nie mówcie! ;)
Angela, tęsknie już ;* Niech ten tydzień minie szybko!