Te wakacje są jakieś nieogarnięte. Nie wiem w końcu czy jadę na ten obóz czy nie. Ale wygląda na to że tak, ale cii :D W takim razie najbliższe dni wyglądaja tak : zakupy, zdjęcia, lody z klasą we wtorek (tak Jot, dopraw się jeszcze ^^ ), zakończenie klas 3 i nasze zakończenie, znów spotkanie z klasą, impreza u Ady. Pakujemy się i wyjeżdżamy rano joł joł. Nice.
Prezentuje dumnie moje spodenki które robiłam z 4 godziny , aleee ! Jestem zadowolona :D
Ogólnie leci dobrze. Coraz mniej się dzieje, coraz mniej myślę i uważam że zwalczę to uczucie (?) niedługo. To chyba dobrze prawda? Chociaż EWR i demoty zachęcają do działania no ale co tam. Może zmienię zdanie? Może choć raz dowiem się o co tu w tym wszytskim chodzi? Znając życie wyjaśnienie jest jak najbardzije proste i widoczne, a my jak zwykle doszukujemy się innych i tylko sie zamartwiamy. Mam chyba jakiś dar do robienia sobie problemów i za dużo rozmyślam. Koniec z tym. WAKACJE! TRZEBA SIĘ WYŁĄCZYĆ!!!!